Szamański przekaz od Ayahuasci na temat nadchodzących zmian – BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!

Izabela Kaczmarska
BARDZO CIEKAWE INFORMACJE OD SZAMANKI ALDONY
źródło: FB: Ayahuasca.net.pl – Szamanka Al Dona https://www.facebook.com/ayahuasca.polen/
Pod tym linkiem znajdziecie źródłowy wpis:
Poniżej cytat całości:
______________________________

W ostatnich dniach  dostałam od Ayahuaski „INSTRUKCJE PRZETRWANIA” 

wskazówki…
jak to wszystko będzie przebiegać, co zrobić,
żeby dotrwać do Złotego Wieku Ludzkości i jak pomóc tym, którzy w tym momencie są jeszcze
głusi i ślepi.

W skrócie:

Bardzo ważna jest ochrona życia psychicznego i duchowego. – Coś na wirusa też trzeba mieć, bo będą panoszyć się różne zarazy, jednak największe spustoszenie wywoła panika, szok, nie kontrolowane napady ludzkiego lęku…
Pełny obraz tego, co nas czeka,
wyłoni się dopiero, gdy połączymy wizje wielu szamanów w jedną, spójną CAŁOŚĆ (będę uzupełniać notatkę). Puzzle wiedzy rozrzucone są między nami wszystkimi, więc zjednoczymy nasze siły. Tam, gdzie spostrzeżenia pokryją się lub uzupełnią, możemy mówić o wyłaniających się prawdopodobieństwach.
Moją intencją (i zadaniem) jest skierowanie Waszej UWAGI na cel, jakim jest świetlana przyszłość, ale też i konieczność wykonania wcześniej pewnej pracy duchowej, by maksymalnie złagodzić moment przejścia.
Nie będę rozwodzić się nad szczegółami, gdyż nic nie jest tak do końca z góry jednoznacznie określone, a jeśli już jest to każdy ma swoją ścieżkę. Czasem wystarczy jeden ruch, decyzja, zmiana…, aby przebieg wydarzeń przybrał zupełnie inny obrót, ale…

Energie, towarzyszące przejściu do Nowej Ery, opisałam w AKTUALNOŚCIACH na mojej stronie, patrz: http://ayahuasca.net.pl/aktualnosci.html
Reset jest nieunikniony!

Jak to zwykłe u ZBIEGU CZASU, szczególnie po kolejnym cyklu 676 i przy kumulacji ciężkich planet  coś wydarzyć się musi!
– 13 tys. lat temu
przeżyliśmy wielką wodę i lodowiec, tym razem ma to być żywioł ognia; wybuchy wulkanów, deszcz meteorytów…
Wielu futurystów wspomina, że będą jeszcze trzęsienia Ziemi i trąby powietrzne (co zresztą już od dawna się dzieje).
Niektórzy przepowiadają rewolucję lub wojnę… Cokolwiek, gdziekolwiek… Wszyscy szamani świata trąbią, że nadchodzi wielkie żniwo śmierci…
– Sama “widziałam”
(gdy mieszkałam jeszcze pod Bremą) wdzierającą się na ląd wodę. Odkąd przeniosłam się do Cieszyna, “nawiedzają” mnie obrazy niewyobrażalnie potężnych !!! wiatrów i huraganów.
– Pozbierane w całość puzzle pokrywają się “przypadkiem” (jeśli przypadek istnieje) z ostatnim show Madonny, na którym jest…
Ogień, następnie giną masowo ludzie w maskach,
a na koniec przychodzi wielka woda. I w słowach piosenki gwiazda pop kultury nie zostawia nam już cienia wątpliwości, że “Oni” o wszystkim doskonale wiedzą;

Link do pełnego tekstu piosenki – na dole notatki.
“Nie wszyscy dotrą do przyszłości
Nie wszyscy uczą się na błędach z przeszłości,…
Nie wszyscy mogą dostać się do przyszłości,
Nie każdy, kto tu jest, pozostanie na zawsze. (……..)
W przyszłość wchodzicie
zagubieni,
W twojej przyszłości będzie ukrzyżowanie. Ale wiecie, że
ja wzniosę się ponad to wszystko,
tak…”.
I Pet Goat 2, animowany filmik z 2012 r.
(prace nad min miały trwać od 2008) jak dotąd bije wszelkie rekordy trafności przewidywań.
Objawił nam już z najmniejszymi detalami;
Krwiożerczego demona, sterującego z ukrycia politykami, niewolnictwo człowieka, upadek WTC, trochę faktów jak ten, że Bin Laden służył CIA i powszechne, medialne pranie mózgów, okrutną wojnę w świecie arabskim, zniszczenie katedry Notre Damme (w szczegółach), …i wiele, wiele więcej.
W dalszym rozwoju wypadków
autorzy filmu (ponoć Iluminaci i Watykan jako jedna drużyna) ukazali też upadek pieniądza i imperium USA, wprowadzenie “znamienia bestii”, wielki ogień przesłany przez Jezusa (jako siłę kosmiczną)…
Ukazał też “naszą” , mistyczną prawdę o tym,
że boska “mateczka – dzieweczka” na tle powszechnego zniewolenia ludzi (wszystkich 12-stu znaków zodiaku) właśnie rodzi… Nowego , Oświeconego Człowieka w Erze miłości (różowy lotos). Jednak zanim to nastąpi, musi się jeszcze wydarzyć to, co nieuniknione.

Barwami Wielkiej Matki jest biały, błękit, żółty i czerwony. Dawno temu opisałam je na mojej stronie, patrz: http://ayahuasca.net.pl/o-ayi.html (Rozdział: Uniwersalna Pani Bóg)
Film ma ok.13 min,
a każdy kadr naładowany jest symbolami do tego stopnia, że samo ich objaśnienie mogłoby zapełnić grube tomy.
– NIKT dotąd nie rozszyfrował całości prawidłowo (próby są naprawdę “urocze”), bo żaden z nas osobno nie posiada aż tak rozległej wiedzy z tak wielu dziedzin jak;
mitologia wszystkich starych kultur, historia, polityka, astrologia, zagadnienia Czasu, Prawda, dotycząca Wszechświata i praw, rządzących ludzkim życiem na Ziemi…. – Przesłanie w całości zrozumiemy dopiero, gdy tęgie szamańskie dusze i umysły połączą siły! ZAPRASZAM!
– To też jest częścią PLANU! Świadomość wspólnej, duchowej JEDNOŚCI i nasze zjednoczenie należy wszak do procesu ewolucji..
Jako szamanka i założycielka pierwszej słowiańskiej Świątyni Gai, potrafię rozwikłać symbole, związane z Wielką Matką w jej najróżniejszych aspektach i związane z nią, kosmiczne zależności.
Poniżej rzut oka na jeden kadr z filmu. Obejrzyjcie go zgodnie z ruchem wskazówek zegara, od „za 5 dwunasta” (sowa na ścianie), a potem po spirali.

Gaja patronuje ewolucji człowieka, a kto temu zadaniu nie sprosta, to – w CZAS ostatni – czeka go unicestwienie (ogień). Marionetkowa władza się bawi i dodaje od siebie trochę bomb, które budzą władcę oceanu i woda zaleje USA. – Tu znajduje się potwierdzenie niewykle trafnych która wizji Aloisa Ilmaiera z lat 40-tych XXw. https://www.youtube.com/watch?v=N8NALfr-V70
Parę kadrów wcześniej prezydent USA
tańczy w blasku reflektora w kształcie pentagramu, którego dwa ramiona przesuwają się na ścianę – na wizerunek sowy i ewolucji człowieka.

– Nie zamierzam z nikim dyskutować – prawdę o tych symbolach objawiłam i dowiodłam wiele lat temu, patrz: http://ayahuasca.net.pl/o-ayi.html , )
– Pentagram i sowa;
uważane za symbol satanistyczny i znienawidzone godło “bohemian grove” to w rzeczywistości starożytne atrybuty Matki Boskiej i królowej Nieba, słowiańskiej Leili (lub Łady).– Chodzi tu o
Wielką Matkę, odwieczną “Panią Bóg” (usuniętą w epoce ciemności i zastąpioną aspektem męskim) oraz o cykle CZASU.

Film wskazuje wyraźnie, że członkowie elit także pracują dla NASZEJ PANI.

Niczym diabeł Goethego ( “Jam jest częścią tej siły, która wieczne zła pragnąć, wieczne dobro czyni”), pacynki sił ciemności mogą tylko myśleć, że dzierżą władzę, podczas, gdy tak naprawdę “czyszczą tylko dywanik”, po którym Ona tryumfalnie powróci na swój tron.
– Ktoś musi zrobić porządek po minionej epoce! Wszystko jest pod kontrolą Sił o wiele Wyższych i naprawdę dzieje się to, co ma się dziać.
Kilku moim gościom,
pod wpływem świętych roślin zdarzyło się widzieć istoty duchowe , jak “oznaczają ludzi” – kto ma przeżyć, a kto nie. – Nie znaczy to, bynajmniej, że poumierają źli, a dobrzy zawładną światem. W chwili obecnej n.p. masowo odchodzą “anioły”, które już zrobiły dość dla powszechnego podniesienia świadomości i ich misja została spełniona.
Dla tych, co pozostali,
istnieje wiele miejsc ocalenia – jak. np. spora część Polski, gdzie przebieg wydarzeń ma być znacznie łagodniejszy, niż w krajach Zachodu.
(Mapka tych miejsc )
Szamańscy wizjonerzy często wspominają
też o wizjach gwałtownego przeniesienia (“wzniesienia” ) do zupełnie innego świata. – Ja takich przekazów nie miałam, ale pasują mi one do teorii o “drugiej Ziemi” i podzieleniu ludzkości na dwa obozy. Na końcu dołączę linka z przykładową relacją na ten temat.
A teraz tylko…
MOJA WIZJA
Znany nam świat sypie się jak domek z kart,
podważone są najtrwalsze (zdawało by się) fundamenty. Przed nami niewiadoma! Wielki szok!
Nastrój przypomina stan
przed burzą po fali upałów. Stajemy się coraz bardziej wystraszeni, napięci, agresywni, a… Burza nie nadchodzi. Wszystko nakręca się, pęcznieje aż wybucha niczym tsunami. Jedni zamieniają się we wściekłe zwierzęta, skaczące sobie do gardeł (ja też ledwie się trzymam), inni przekraczają “barierę lęku”, doznają pomieszania zmysłów, wpadają w amok., są jak w hipnozie – takie zombie. Sceny jak z horroru, ale oszczędzę Wam szczegółów, nie każdy musi je przeżyć.
– Generalnie panuje na Ziemi wielki mrok,
wciągający kolejne ofiary w coraz głębsze bagno. Ludzie pozbawieni są jakiejkolwiek pomocy.
Szaman Darek (z grona moich przyjaciół) napisał:
„Podczas obydwu ceremonii
miałem tę samą wizję, co Ty – uciekający ludzie, płonące budynki, strach, histeria, ciemności. Widziałem „umierających w fotelu” z przerażenia – strach ich paraliżował, gdy widzieli, co się dzieje. Po prostu umierali w bezruchu, wyłączali się. Aya powiedziała, że przeszedłem to wszystko na ceremonii po to, żebym był silny, gdy przyjdzie ten czas…”
  • Ten paraliż, strach i szaleństwo
    wyglądały jak sterowane odgórnie, jakby z telefonów i tabletów płynął sygnał, dzięki któremu ludzie mordują się nawzajem, zostawiając w spokoju prawdziwego wroga.
– Oczywiście to tylko jedna strona medalu.
Przyczyną powszechnego amoku może być też ludzka reakcja na gwałtownie podnoszące się wibracje Ziemi lub szok z powodu walącego się świata, kataklizmów, utraty bliskich… Mimo wszystko – bliska obecność komórek na pewno utrudni konieczne w takiej chwili przestawienie się na Mądrość Serca.
Cokolwiek to było,
trwało stosunkowo krótko, a potem spłynął na nas „deszcz” energii jak długo oczekiwana burza. Skąpałam się w orzeźwiających promieniach i…
Ujrzałam piękny świat ! Byłam w jakimś mieście, na deptaku. Atmosfera przypominała przedświąteczny targ – jak na starosłowiańskich dożynkach, kiedy to raz na jakiś czas mogli spotkać się znajomi, przyjaciele i rodzina.
– Tu także ludzie, szczerze uradowani na swój widok,
witają się bardzo ciepło i entuzjastycznie. Wyglądają, jakby świętowali, lecz to po prostu kolejny, zwykły dzień;
Sprzedawcy kręcą się wokół własnych „geszeftów”, ale ich nie pilnują. Nie ma przestępstw, więzień, policji…, żadnych pitów, rachunków, podatków, a przede wszystkim żadnego strachu, żadnych napięć… Każdy coś robi bardziej z chęci tworzenia, działania, obcowania z innymi niż z konieczności pracy.
Częstuję sąsiadów
oryginalnymi słodyczami, a że smakuje im przeogromnie, z radością oddaję im wszystkie. Po chwili inni w taki sam sposób dzielą się ze mną.
Jemy wspólnie. Przy stołach siada tylu ludzi, ilu się zmieści…
Nie wiem, czy pieniądze
jeszcze istnieją, ale mam świadomość nieograniczonej obfitości. Dostatek bije w oczy. Nikt nie gromadzi na zapas , bo JEST, wystarczy dla wszystkich, płynie… W niewyobrażalny sposób wszystko wokół kwitnie i owocuje.
Zdaje się, że nikt nie “wisi” na telefonie.
Nie widziałam też ludzi w garniturach czy pod krawatem. Na tle istniejącego przepychu, barw i pomysłów dzisiejsze galerie handlowe wydają się jak sklepy dla żałobników.
– Na pewno widzę “utopijny świat”, który trudno opisać bez stosowania porównań i zaprzeczeń.
Wyobraźnia rozbujała się
do granic możliwości, kreatywność nie ma granic. – Świat, pełen koszmarków za miliony i wspaniałych artystów, przymierających głodem, skończył się na zawsze. – Sztuka wpleciona jest w zwykłe życie, a wszystko, co piękne, jest też użytkowe lub dekoracyjne. Nie ma seryjnych produkcji. Podoba mi się płaszcz, za chwilę drugi, trzeci, czwarty … , mogę mieć wszystkie, ale po co dźwigać i zapychać szafę? Biorę tylko ten, który podoba mi się najbardziej.
– Czuję się taka wolna! I taka szczęśliwa!
Nie ma dyktatorów mody, sztywno ustalonych wzorców piękna a nawet bzdurnych zasad savoir vivre’u. Jesteśmy naturalnie taktowni i pełni wzajemnego respektu, to wystarczy! Poza tym każdy jest sobą i pragnie jak najpełniej wyrazić siebie. Nie ma ograniczeń.
Technika mnie nie kręci, więc nie zwracam na nią uwagi. Chyba wpleciona jest harmonijnie w naturę, prawie nieobecna, subtelna, wyrafinowana i genialna, a życie zdaje się być takie proste! Gdy ktoś wyraża jakąś potrzebę, ktoś inny stara się ją jak najszybciej zaspokoić. Jeden coś wynajduje, drugi produkuje, inny rozprzestrzenia…
Jest cudnie!
Ogólna wygoda, serdeczność, pogoda ducha… Ludzie żartują, bawią się i…
Nie kłamią, bo to raczej niemożliwe. Widzą siebie na wylot, dokładnie tak samo, jak zdarza się to nam teraz podczas ceremonii ayahuaski – cokolwiek w kimkolwiek widzimy, podszyte jest to wielką wzajemną akceptacją i bezgraniczną życzliwością. Każdy zna swoje zadanie, jakie ma do wypełniania, nikt nikogo nie małpuje i nikt nie ma konkurencji. – We własnej skórze, w blasku miłości całego otoczenia czujemy się wspaniale. –
I nie jest to żaden raj.
Jeszcze nie. – Istnieją również konflikty, ale rozwiązywane są błyskawicznie i wszystko szybko wraca do równowagi.
Nigdy nie bałam się śmierci.
Zawsze czułam się lepiej po “tamtej stronie”, niż tutaj, tam jest mój DOM, ale teraz bardzo, bardzo zapragnęłam przynajmniej jeszcze raz się urodzić.

Stare hinduskie przysłowie mówi, że “kwiat lotosu nie ukaże się naszym oczom i nie ucieszy serca, jeśli jego nasionko nie zatopi się w zgniłym szlamie głębokiego jeziora. Tam, w brudzie i gnoju, znajdzie MOC, by wznieść się – do światła i Słońca.
Kiedy to się stanie?
– Już się zaczęło! Ceremonie z roślinami, powszechne przebudzenia do dawna już mają miejsce, a o resztę zadbamy po resecie, którego pierwszą odsłoną był upadek WTC.
W filmie, I pet goat II, mateczka rodzi “jabłko” – symbol owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego.
I owoc ten zakwita RÓŻOWYM LOTOSEM
w pobliżu zdeptanego pieniądza, więc – gdy upadną banki, bóg Siva dopełni dzieła zniszczenia; rozpadnie się stara władza świecka i duchowa (meczety, katedry… wszystkie te “stare nierządnice”), znikną zastępy korpo-ludzi, zamilkną media i uciekną ich właściciele… Wtedy energia chrystusowa znajdzie dla siebie przestrzeń na Ziemi, ale nas będzie już wtedy znacznie mniej niże teraz.
————————————————————————————————————
Na koniec
pragnę dodać, że są też w szamańskich wizjach istotne różnice! Mianowicie niektórzy donoszą o licznych statkach kosmicznych i wojnie o ludzkość, jaka ma toczyć się za gęstym płaszczem chmur, utworzonych z chemtrails.
Tam ciemne i jasne moce mają się wzajemnie zabijać. – Regularnie słyszę o wygranych bitwach (na naszą korzyść) i wkrótce ci dobrzy mają nam się ujawnić, niosąc rzekomo wielkie wybawienie
i pomoc humanitarną.Ja NIGDY TEGO NIE WIDZIAŁAM!
– Nie znaczy to, że statki te nie istnieją
lub że jesteśmy pozbawieni wparcia! PRZECIWNIE!!! Odbieram bardzo silne promienie Z Kosmosu. Kosmitów też dobrze znam, od kiedy zajmuję się ceremoniami. Często widzę, jak pomagają ludziom podnieść wibracje, wymieniają narządy bądź naprawiają uszkodzone DNA, ale o żadnej wojnie żaden z nich nigdy mi nie nie powiedział.
Zatem statki istnieją, pomoc jest, ale – moim zdaniem – oni nie przekraczają (przynajmniej na razie) poziomów astralnych. Niektórzy skłaniają się ku teorii, że statki te ewakuują ludzi, którzy do tego dojrzeli, na drugą, lepszą Ziemię, a reszta dowie się, że wielu zmarło na wirusa. – Czas pokaże!
Według moich “źródeł informacji” to my, wysłannicy światła, dzieci indygo, szamani, Plejadianie w ludzkich inkarnacjach… (są nas miliony) jesteśmy właśnie tymi pomocnymi “komismitami” (Wszak Ziemia leży w Kosmosie). I już działamy!
Planeta przechodzi transformację i nie uczyni tego bez nas, ludzi.
Zadaniem przebudzonych jest zasiać wiedzę i zmieniać częstotliwość – transformować energie wewnętrzne i uczyć tego samego innych.
Każdy jeden człowiek (z przebudzonymi włącznie)
musi uczynić to we własnym wnętrzu i dopiero, gdy wspólnie (jako ludzkość) podniesiemy wibracje całej planety, zapoczątkujemy Nowy Styl Życia.
Zdaje się, że nie ma innej drogi! Żaden przybysz z Nieba ani nikt inny za nas tego nie zrobi! To my mamy rozszerzać świadomość, wzrastać i wreszcie odkryć, że jako dzieci bogini – matki też jesteśmy bogami. Mamy się zjednoczyć, skupić na naszych wewnętrznych, twórczych mocach i zacząć wreszcie tworzyć Nowy Świat.
A jeśli pojawi się “wybawca”
nie uczynimy żadnych postępów i znów oddamy władzę nad nami – tak naprawdę nie wiadomo do końca komu. Możemy bowiem trafić na kolejnego “Bolka”, a potem tego żałować. I – w rezultacie – cała ludzkość pójdzie “do kasacji” jako kolejna nieudana mutacja.
Mogę się , naturalnie,
mylić, ale ostrożność wobec wieści o uzbrojonych po zęby rycerzach światła – nie zawadzi.
————————————————————————————————————-
1. – Jeśli możecie, zastąpcie komórki
zwykłymi komputerami i telefonami na sznurki, bez wifi, blututów… itp.
Niech nic na Was nie wpływa, nic nie obniża wibracji. Jeśli zdołacie na czas wyrzucić komunikatory, możecie to przejść łagodniej.
2. – TERAZ
warto medytować lub modlić się (jak kto potrafi), spacerować, być z Naturą, rozszerzać świadomość, wyciszać umysł i… oczyścić ciało.
– Z ceremonii ayi wiem, że ludzie zatruci, mają małe szanse – toksyny ściągają w dół, metale ciężkie reagują na mikrofale… itd.
3. – Przede wszystkim trzeba
zrobić porządek z przeszłością – tak, jak robią to ludzie na łożu śmierci. Uporządkować wszystkie sprawy, oddać ludziom długi (banki nie są tak ważne) , przeprosić za zadany ból (można tylko na poziomie duchowym), na końcu wybaczyć też sobie.
WYBACZANIE jest najważniejsze!

Dlatego pozwolę sobie ten temat nieco rozwinąć, bo termin stał się wyświechtanym sloganem religijnym, a tu chodzi o prawdziwe zrozumienie istoty rzeczy. Kiedy zacznie “się dziać”, może być za późno.
„Za zasłoną życia” jest jedno
wieczne TERAZ, CZAS NIE ISTNIEJE,
zatem dosłownie w u ł a m k u sekundy czasu ziemskiego możemy ujrzeć własne winy z setek lat i w następnej sekundzie… własnoręcznie się UKARAĆ.
W filmie „Nie otwieraj oczu”, ci, co ujrzeli „coś”, wpadali w amok i popełniali brutalne samobójstwo. – Prawdopodobnie dokonywali owego samosądu, samo potępienia i samounicestwienia.
Nie mieli wiedzy o wybaczaniu!
– Gdy w czasie „ostatnim”
– jak to zapowiedziane – ludzkość wejdzie tłumnie do “Sali Luster”, wielu z nas zetknie się z własnym cieniem i wielu przeżyje szok.
Masa moich gości ma to już za sobą;
Ayahuasca to w końcu symulowana śmierć, sama byłam w „Sali Luster” wiele razy!
Człowiek zawiesza się TAM jak komputer, czuje, że jest coś więcej, „wyżej”, jakieś dalej…, ale tymczasowo zatapia się we własnej jaźni i przegląda swoje “grzeszki”.
W tym punkcie zaczyna działać bardzo precyzyjny „mechanizm”, jak w zegarku.
Nie ma karzącego Boga,
jest tylko ten “mechanizm” i osobnik z poczuciem jakiejkolwiek winy (świadomej bądź dawno temu zapomnianej) automatycznie, bez zbędnych spekulacji intelektualnych i bez dyskusji, postępuje ze sobą według własnego, wewnętrznego kodeksu moralnego – według własnych, dawno temu zakodowanych paragrafów.
Tzn., że z tą samą mocą
i surowością, z jaką konsekwentnie potępiał kogokolwiek w przeszłości, potępia teraz siebie. Jeśli np. sądził, że złodziejom trzeba ucinać ręce (albo nawet przyczynił się do wykonania takiego wyroku), a po latach lub w następnym życiu zdarzyło mu się coś ukraść…
Czuje się teraz zmuszony
albo sobie tę złodziejskie ręce uciąć albo skazać się na to w następnym życiu.
– Pewnym rozwiązaniem wydaje się być tkwienie w sali luster na zawsze i kto nie potrafi “wybaczyć sobie”, zawiesza się tam na “mękach „piekielnych”; wałkuje, zgłębia temat, zanurza się w cierpieniu człowieka, któremu coś ukradł.
Jest z nim JEDNYM.
A CZUJE jego ból tak dotkliwie, bo na zakrętach ludzkiej historii, też mu kiedyś coś ukradziono (np. skonfiskowano dom).
Im silniej się wówczas odgrażał,
im radykalniej osądzał złodzieja, tym bardziej bezwzględny jest teraz wobec siebie.
I nie ma to nic wspólnego z faktycznym ciężarem przewinień! Ludzie z kręgów mafijnych, obciążeni nawet zabójstwami, potrafią przeskoczyć ten etap w ułamku sekundy (ich kodeks moralny bywa prosty), podczas gdy inny potrafi zadręczać się bez końca z powodu kradzieży 100,- u zł.
Wiele razy słyszałam od ludzi,
że mają już wszystko wybaczone. Ja też tak myślałam, zwł. że na tym temacie “zjadłam zęby”. – Jeszcze jako regreser popełniłam artykuł: „Sztuka wybaczania” (Nieznany Świat, 4/2004). Wciąż aktualny.)
Temat, zaliczono wówczas do „dyskusyjnych”, a podtytuł – Zemsta jest rozkoszą bogów, wybaczanie ROZKOSZĄ LUDZI” – zmieniono w redakcji na „cechą ludzi” , ale – uwierzcie mi!
– Wybaczenie to w takiej chwili naprawdę przeogromna ROZKOSZ. Ulga
i wybawienie…

Przekonałam się o tym, gdy całkiem niedawno,

ponownie odwiedziłam “Salę Luster”. – Akurat w necie wałkowano na przemian temat pedofilii i cierpienia zwierząt, a moje święte oburzenie stworzyło radykalne sądy i bezlitosne kary wobec oprawców. – Nie umiałam ich zrozumieć, w głowie mi się to nie mieściło…
I ujrzałam siebie, 35 lat wcześniej, jak wymierzam dwuletniemu synkowi siarczystego klapsa.
Jego “wina” była żadna wobec
tak gwałtownej reakcji, nawet jej nie rozumiał, a oto mamusia (ukochana bogini) zamieniła mu się nagle w potwora. – Jest to chyba gorsze niż okrucieństwo prawdziwego oprawcy! Świat mu się zawalił,
a ja dodatkowo ukarałam go przymusową samotnością w pokoju, gdzie zasnął, pogrążony we łzach, poczuciu krzywdy i nigdy już nie utulonej rozpaczy. Potem zapomniał, ale jego dusza – na pewno nie.

W obliczu mojej dzisiejszej świadomości,
patrząc na własne okrucieństwo i ból mojego dziecka, przeżyłam prawdziwe piekło. Męki trwały i trwały, aż………. Sama Aya tego nie wytrzymała i urządziła mi szopkę z „sądem ostatecznym”, stawiając między Hitlerem a Stalinem. Dobrze się przy tym bawiła!
W końcu też się uśmiałam, zrozumiałam i… odpuściłam. Co za rozkosz!
A męczyłam się tak długo, bo
nie potrafiłam zrozumieć i wybaczyć żadnego okrucieństwa wobec słabszych. Mój wewnętrzny kodeks był surowy – Trzeba było ten paragraf złagodzić!
Wybaczenie innym klapsów,
które wymierzyli nam (lub komuś) to także ogromna, ogromna rozkosz. – Opisałam to we wspomnianym artykule, nadmienię więc tylko, że AKT WYBACZANIA nie jest równoznaczny z przyzwoleniem dla ZŁA ani nie zwalnia złoczyńców od odpowiedzialności karmicznej.
Wybaczenie to tylko głębokie zrozumienie wydarzeń i utkwionej w nich lekcji, a na koniec – uwolnienie własnej duszy od konieczności “trzymania” w sobie cierpienia w nieskończoność z powodu dawno temu minionych doświadczeń. Bo to ten właśnie, zepchnięty w podświadomość ból, objawia się często chorobami, napięciami… i zamyka nas na własne szczęście, wolność i radość.
– W świecie, który ujrzałam, nie było ludzi tak obciążonych.
(Jestem świadoma dyskusyjności tego zagadnienia, ale na dyskusje nie mamy już czasu. Kto zechce, skorzysta, a przynajmniej przypomni sobie – w “Sali luster”. )
Co zaś tyczy oprawców
“z TV” , cóż… Anthony de Mello rzekł: “Chwila zgody na wszystko, co jest, więcej jest warta niż 100 lat pobożności”. Nie pozwólmy, by media, bazujące na najniższych emocjach, wpływały na kształtowanie naszych wewnętrzny kodeksów. (PRZYZWOLENIE i obojętność na zło to inny temat. Tu mowa o wybaczaniu).
Traktujmy akt wybaczenia jak “maturę” .
Wszyscy byliśmy katami i ofiarami, wszyscy odebraliśmy lekcje “dobrego i złego”, więc po zdaniu egzaminów z tej wiedzy czekają nas wakacje – Złota Era Ludzkości.
4. – Trzeba koniecznie
przestawić się na NOWE!
Ludzie, zbyt silnie zaprogramowani w starej epoce na cierpienie, nie tworzą zbyt pięknych wizji, ich umysły bywają zapchane obrazami z mediów, pełnymi agresji grami komputerowymi, pretensjami, goryczą, długo tłumioną złością… To też może być problem.
Nasze myśli są siewem, a kto sieje perz, nie będzie zbierał róż.
Na “szybko” najbardziej pomocne i najskuteczniejsze są szamańskie rytuały z roślinami mocy. I w każdym przypadku warto otworzyć się na wizje piękna, dobra i obfitości. – Nasze myśli mają moc! Od nas wszystko zależy! Czas kwarantanny zdaje się działać na naszą korzyść.
Rytuały robię od lat 90-tych, można je robić samemu. Może zainspiruje Was któryś , z opisanych przeze mnie na stronie : patrz: http://ayahuasca.net.pl/ceremonie/magiczne-kr%C4%99gi.html
Co do skupienia się na mocach twórczych i sprawczych, pomocne mogą być moje Obrazy Duszy http://yantra.pl/piramidy/obrazy_duszy.pdf
5. – W chwilach największej paniki trzeba będzie ludzi przytulać. – Ci, którzy nie zdążą oszaleć, są do uratowania.
Aya pokazała mi,
żeby obejmować ich niedźwiedzim uściskiem i przytulać do gorącego serca – tak, by odczuli bicie wiecznie bijącego Źródła.
– Religie, rządy… mogą upaść, ale Prawda, żyjąca w naszych sercach, jest wieczna, niezmienna i niezniszczalna. Podświadomie każdy o tym wie!
W wielu przypadkach
niezastąpione będą zdynamizowane esencje kwiatowe dr. Bacha. ( Żadnej chemii bym nie tykała!!!) Liczcie tylko na sprawdzoną POMOC MATKI NATURY i jej tylko ufajcie.
Energia Wielkiej Matki, naszej słowiańskiej Leili, manifestuje się w kwiatach
(po hawajsku „l e i l”).
Stanowią one swoisty „koncentrat” jej miłości, hojności i zdolności do uzdrawiania ciał i dusz (ludzi i zwierząt).
– Kwiaty dr. Bacha
to kwiaty z najwyższej półki, które – podobnie jak sama ayahuasca – reprezentują najwyższy boski porządek i zdolne są uzdrowić nas ze wszystkiego.
Kupcie, ile możecie lub zróbcie esencje sami (są lepsze niż z masowej produkcji)! – Super zadanie na czas kwarantanny, akurat zakwitła osika (na nieokreślone lęki).
6. Na wirusa
w koronie czy bez, na każdą zarazę, jaka wybuchnie, gdy na ulicach pojawią się stosy trupów (wielu miało takie wizje), pewne okażą się olejki z bursztynu i ekologicznej lawendy.
Nalewka z bursztynu jest tylko na infekcje, tu potrzebny jest olej. – Kogo stać, niech kupi więcej w necie (będzie potrzebny dla mniej przewidujących. )
Gdy nie uda się zakupić oleju z bursztynu,
mogą być kadzidła (mówi o nich Sławomir Archacki https://www.youtube.com/watch?v=w5tYtPagmQo&fbclid=IwAR2p6xm06uGg5u5xZNk5gyJiFp8Cmgf0mDCThn_H1ARcHnN5SAcqhcREYlE , lepszy chyba jednak będzie zwykły bursztyn w kamieniu.
Nasi bursztynnicy przeżyli każdą zarazę bez ofiar, ponieważ destylowali olej lub szlifowali kamienie. Wdychanie mikroskopijnych opiłków najwyraźniej działa tak samo.
Ponadto bursztyn i lawenda skutecznie odkażają i leczą wszelkie rany oraz problemy, związane ze skórą. To też może być bardzo potrzebne.

7. – Szamani medycy, lekarze…
każdy, kto zna się na leczeniu, powinien zbierać materiały o ziołolecznictwie, nalewkach, robieniu własnych leków, maści… itd. Internet może być przez dłuższy czas wyłączony, a potem trzeba będzie wrócić do Natury.

Portret Wielkiej Matki , obecny w Świątyni Gai. – Obraz Zuzanny, http://www.zuzannaawl.art/ .
8. – Osoby, którym świat ma się
zawalić z powodu upadku religii, trzeba uświadamiać. – To kościół ma upaść i ślepa wiara, nie wiedza i nie Stwórca, a tym bardziej nie Boska Matka. – Ona istnieje i istnieć będzie. Przeżyła już niejedną religię.
Opisałam, w jaki sposób czcili ją nasi przodkowie. http://ayahuasca.net.pl/o-ayi.html
Energia chrystusowa
też zacznie działać dopiero po tym, jak rządzący “wyczyszczą dywanik”.
– “Jezusa” znajdziecie w opisie świąt szamańskich, w rozdziale o przesileniu zimowym (Bożym Narodzeniu).
http://ayahuasca.net.pl/oaya/kalendarz.html
Przypuszczalnie już się zaczęło,
a mocniejsze wydarzenia będą się działy… coś między dziś a rokiem 2029. Na pewno nie wszystko na raz, popękana Ziemia nie zniosłaby takich wstrząsów. Zetem nie wiem, jak to wszystko rozłoży się w czasie, pewne jest tylko to, że będzie się działo to, co i tak musi się dziać. Strach nic nam nie pomoże.
Jak mawiają szamani; STRACH to nie akceptacja niepewności. Gdy go zaakceptujemy, stanie się przygodą.
Next Post

Ludzie w domach, a zagrożone żółwie w końcu mogły złożyć jaja na pustych plażach w Indiach!

Ziemia zaczyna odżywać! Ograniczenia z powodu epidemii zaczęły sprzyjać terenom lęgowym, które często są niszczone i zanieczyszczane przez człowieka. Szacuje się, że żółwie złożyły ponad 60 milionów jaj! (wg. www.seavoicenews.com) Już prawie 100 zagrożonych żółwi wykluło się na plaży w Brazylii. Żółwie szylkretowe pojawiły się pod koniec marca w Paulista. […]