Nakarm swoje demony, a znikną! O tym czym są demony i dlaczego nie warto się ich bać

Izabela Kaczmarska

Nakarmić swoje demony. Brzmi przerażająco? No bo jak to, mam zasilać swojego przeciwnika karmiąc go? Zacznijmy od podstaw. Czym są demony? Dlaczego widzimy, czujemy lub śnimy o demonicznych bytach rodem z piekła? Dlaczego nękają nas zjawy, upiory, kudłate stwory? Dosłownie lub w przenośni. Niektórzy je widzą, inni czują. Każdy ich doświadcza. Czy jest się czego bać? Absolutnie nie! Zapraszam do lektury.

Archetypowy i symboliczny wszechświat, demony jako uosobienie cienia

Wszechświat jest archetypowy. Wszystko jest nasączone symboliką, która przejawia się w szamańskich wizjach, astralnych podróżach, w dziełach kultury, baśniach, mitach, legendach z różnych kontynentów.

Czy nie zastanawiało Cię dlaczego te same symbole znajdujemy na całym globie? Wszystko jest ze sobą połączone, żyjemy w jednym, boskim umyśle i po prostu odkrywamy sposób w jaki świat się z nami komunikuje.

Dla przykładu: w wielu legendach jest bohater, który wyrusza w podróż. Wyprawa nie jest prosta. Napotyka wiele przeciwności i spotyka strażnika etapu. Czyli postać, zdarzenie, wyzwanie, które jest wymagające. Wymaga odwagi, siły, koncentracji, determinacji.

Spotkanie z tym strażnikiem jest zdarzeniem granicznym, bliskim śmierci. I rzeczywiście, bohater w pewnym sensie umiera. Dzieje się tak między innymi w historii Jonasza, który zostaje połknięty przez wieloryba i tam przeżywa swoje duchowe katharsis, a następnie zaczyna realizować swoją boską misję.

podroz bohatera archetyp jonasza
,,Nowonarodzony” Jonasz, który wychodzi z brzucha wieloryba i zaczyna swoją drogę jako bohater

Tak samo wiele powieści jest opartych na tym samym archetypowym schemacie. Spotkanie dobra i zła. Walka. Śmierć i narodziny. Gandalf walczy z Balrogiem. Neo z Matrixa spotyka Morfeusza. I dopiero wtedy zaczyna się przygoda.

archetypowa podroz bohatera
Starcie Gandalfa ze smokiem

Takich przykładów można podać niezliczenie wiele. Chodzi o to, aby zrozumieć, że zarówno nasza kultura, jak i język w jakim komunikuje się z nami wszechświat, to język symboli.

Demony to także symbole, zatem nie należy się ich bać. Oczywiście, można się ich lękać, ale… po co? Gdy zrozumiemy czym są demony, strach przed nimi wyda nam się po prostu niemądry.

Demony, czyli ukryte aspekty naszej jaźni, które z jakiś powodów odrzucaliśmy

Demony o których mowa w tym artykule to nie żadne duchy, gobliny, czy sługi szatana.  Jak wyjaśnia Tsultrim Allione, autorka książki ,,Nakarmić swoje demony”- demony, to nie są realnie istniejące, wielkie, czarne, budzące przerażenie stworzenia. Demonem jest wszystko to, co uniemożliwia nam wyzwolenie.

Nasze demony to nie starożytne gargulce rodem z XV-wiecznego Tybetu. To nasze troski, nasze życiowe problemy, które nie pozwalają nam doświadczać wolności.

Może być to konflikt z partnerem, strach przed lataniem samolotem, albo uczucie niezadowolenia, które nas ogarnia, gdy patrzymy na siebie w lustrze.

Twoim demonem może być lęk przed porażką, uzależnienie od papierosów, alkoholu, pornografii, albo pieniędzy.

Twój demon może napełnić Cię lękiem przed porzuceniem, albo sprawiać, że ranisz najbliższe Ci osoby.

Osoba cierpiąca na bulimię nosi w sobie demona, który ciągle domaga się słodyczy lub tłustych potraw.

Demon anoreksji mówi, że jeśli coś zjesz, to znaczy, że poniosłeś klęskę i że nigdy nie będziesz wystarczająco szczupła.

Demon lęku przekonuje Cię, że nie możesz wejść na ostatnie piętro wysokiego budynku albo wyjść na spacer po zmroku.

Większość ludzi powie zapewne, że nie wierzy w demony. Wśród osób rozwijających się duchowo ten odsetek jest na pewno mniejszy niż w przypadku ogółu społeczeństwa. Ezoteryka przepełniona jest informacjami o tym jak odstraszać demony. A tymczasem demony to… część naszego umysłu. I na nic zda się walka z nimi. 

Słowo ,,demony” jest w powszechnym użyciu. Na przykład zazdrosna osoba mówi o swoim ,,demonie zazdrości”. Mówimy o kimś, że ,,ciągle dręczą go jakieś demony”.

Tak naprawdę demony są częścią umysłu, czyli nie są obdarzone niezależną od nas egzystencją! I to chcę, abyś zapamiętał po przeczytaniu tego artykułu. Nie lękaj się demonów, nawet jeśli je widzisz (np. w snach, jako wizje). Zrozum je! 

Demony dają o sobie znać bez względu na to, czy je prowokujemy, czy nie – spytaj o to kogoś, kto zmagał się z lękiem, zespołem stresu pourazowego, albo nałogiem.

Dla umysłu demony są rzeczywistością, więc podejmujemy z nimi walkę. Zazwyczaj nawyk walki z demonem tylko go wzmacnia.

Tak naprawdę demony wywodzą się z naszej skłonności do polaryzacji, do postrzegania wszystkiego w kategorii + i -, czarne i białe, dobre i złe.

Gdy zrozumiemy, jak pracować z potrzebą wygrania nad demonem, usuniemy ich przyczyny.

Lęki, obsesje i uzależnienia to części nas samych, które nabrały demonicznych cech w momencie, kiedy zostały odszczepione i wyparte z naszej jaźni, wtedy kiedy nie chcieliśmy tego przeżywać i wypowiedzieliśmy temu podświadomą wojnę.

Gdy próbujemy przed demonami uciekać one rzucają się za nami w pogoń.

Kiedy zmagamy się z nimi jako z pozbawionymi formy mocami, wzmacniamy je, przez co całkowicie oddajemy się w ich władanie, wręcz dosłownie oddajemy im swoje życie.

Na przykład często zdarza się, że ktoś kto walczy ze swoim alkoholizmem zamiast nakarmić korzenie uzależnienia (np. miłością) umiera na marskość wątroby.

Ktoś kto mocuje się depresją, zamiast uporać się z jej przyczyną, popełnia samobójstwo.

Musisz wiedzieć, że taka walka jest bezowocna, a przekonanie, że jest się prześladowanym przez okoliczności zewnętrzne, nie przyniesie żadnego rozwiązania.

Demony jako nasi sprzymierzeńcy na drodze rozwoju duchowego

Przyjrzyj się swojemu demonowi. Poczuj go, zlokalizuj w ciele. Nie obawiaj się. Czasem bywa tak, że demony mają nam dużo do zaoferowania. Po pierwsze, budzą nas. Gdy dopada nas atak złości, stresu albo lęku, nie musimy traktować go jako czegoś z czym trzeba walczyć, co należy stłumić lub ukrywać. Lepiej zobaczyć w tym demona, który doprasza się o naszą uwagę!

To może Cię zainteresować:  Mentalność ofiary - nie daj się zmanipulować przez ,,ofiarę losu''!

Tak, o naszą uwagę. Bo jeśli przez wiele lat odpychaliśmy od siebie pewne emocje, odczucia, to one wracają do nas nieustannie pod postacią różnych życiowych sytuacji, które mają ponownie wywołać te emocje byś mógł je przeżyć, doświadczyć i uwolnić.

Każdy z nas wyobraża sobie, że praktyka duchowa powinna toczyć się spokojnie, ale z reguły to właśnie najtrudniejsze, najbardziej upokarzające chwile pozwalają najmocniej doświadczyć przebudzenia.

Gdy w naszym życiu pojawiają się trudności, możemy je uznać za przeszkody, albo doświadczenie, które mówi, że musimy coś w sobie zmienić. Bez tych wyzwań i uznania własnych błędów moglibyśmy całe życie czekać na idealne okoliczności, zamiast uczciwie pracować nad sobą.

Potraktuj demony jako swoich sprzymierzeńców w drodze do oświecenia. Tak naprawdę nasi ,,wrogowie”, czyli ci, którzy wymagają od nas najwięcej, są naszymi największymi nauczycielami. Zamiast uznawać te ,,problematyczne” części siebie jako demony, potraktujmy je jako dary.

Jak pracować z demonami? Buddyjska praktyka karmienia demonów

Musimy nadać swoim demonom formę. Doskonale sprawdza się tu wizualizacja. Naszym zadaniem jest pozwolić przemówić tym częściom nas samych, które uważamy za prześladowców.

Zajmując się nimi, odnajdziemy przyczynę swoich zachować i przetransformujemy tą energię w sprzymierzeńca.

Nie oznacza to, że mamy ulegać destrukcyjnym impulsom i poddać się demonowi.

Technika karmienia demonów została szczegółowo opisana w książce ,,Nakarmić swoje demony”. Książka ta opisuje starożytną, buddyjską technikę PRACY Z UMYSŁEM i z wizualizacją, która pozwala na skuteczne oswojenie demonów.

Technika ta składa się z kilku etapów, zainteresowane taką praktyką osoby odsyłam bezpośrednio do książki. Praktyka ta jest niezwykle skuteczna i fascynująca. Jeśli lubisz świat wizji i magii, to ta technika może Ci się spodobać. Osobiście ją stosowałam i jest całkowicie bezpieczna, jednak na początku polecam zacząć z terapeutą, który zna tą metodę (być może ktoś z nurtu Gestalt).

Technika karmienia demonów – w skrócie wygląda to tak:

  1. Wchodzimy w medytację

  2. Szukamy demona w ciele – czyli gdzie czujemy daną emocję, sytuację

  3. Prosimy demona, aby nam się ukazał – wizualizujemy go siedzącego przed nami

  4. Próbujemy wyobrazić sobie jak najwięcej szczegółów tej formy, jej kolor, być może zapach, kształt, strukturę.

  5. Zadajemy demonowi dwa pytania ,,Czego ode mnie chcesz? Czego ode mnie potrzebujesz?” (tak, bo to czego demon chce to może być np. alkohol, a potrzebuje tak naprawdę relaksu i ulgi w stresie oraz przytulenia!!!)

  6. Wstajemy i siadamy na miejscu demona, wchodzimy w jego energię. Patrzymy na nas oczami demona. Co mówi teraz demon? Czego chce a czego potrzebuje? Pobądź chwilę w tej energii, zrozum tą ODRZUCONĄ CZĘŚĆ CIEBIE!

  7. Wróć na swoje miejsce, ponownie posadź demona przed Tobą. Teraz już wiesz czego potrzebuje więc zamień się w tą energię. Stań się miłością, odprężeniem, czułością, zrozumieniem, przyjemnością – wszystkim czego pragnie demon. Rozpuść swe ciało i wyobraź sobie strumień energii płynący w kierunku demona. Obserwuj jak jego postać się zmienia. W trakcie karmienia postać, którą początkowo sobie wyobraziłeś powinna ulec zmianie. Z demonicznej formy nabrać formę przyjacielską.

  8. Gdy zakończysz karmienie zobaczysz przed sobą swojego SPRZYMIERZEŃCA. Czyli przetransformowaną formę energii. Usiądź na miejscu tej energii i zobacz co ma Ci do zaoferowania. Być może to pewność siebie? Odwaga? Kreatywność? Połącz się z tą energią i ciesz się nową jakością w swoim życiu!

Jest to nieco złożone, dlatego szczerze odsyłam do wspomnianej książki.

co to sa demony nakarmic swoje demony

Jak wyglądała moja praca z demonami?

Swego czasu byłam osobą bardzo lękliwą i samo słowo demon budziło we mnie grozę. Pierwsze moje spotkania z demonami były dość… groźne. Mam mocną wyobraźnię, więc wyraźnie widziałam te demoniczne postaci i bałam się ich. Ale była przy mnie terapeutka.

Jeśli podejrzewasz, że możesz to bardzo przeżyć polecam, aby Ci ktoś asystował. Dziś śmieję się na wspomnienie tamtych lęków, a pomogła mi właśnie ta praktyka i lektura owej książki. Z całego serca zachęcam Cię do porzucenia lęku przed demonami!

Nic nie jest odrębne od naszej jaźni. Nawet upiorne stwory, które widzimy czasem.

Na swojej drodze miałam takie doświadczenia. Widziałam w nocnych wizjach demony, które były w mojej sypialni, walczyłam z nimi, próbowałam je zabić, kazałam im ,,wypierdalać” (dosłownie ;)), byłam przerażona. Potem, gdy zrozumiałam, że to odrzucone aspekty mojej jaźni, przyszło do mnie głębokie zrozumienie – one nie mogły odejść w ten sposób.

Chciały troski, uwagi, a ja z agresją kazałam odejść. Tego typu zdarzeń doświadczałam w stanach z pogranicza snu i wizji. Ciemne energie mnie spowijały, widziałam demoniczne postaci, które próbowały mnie opętać. Raz widziałam też dziewczynkę, która odwiedziła mnie w nocy.

Kiedy w sennym amoku próbowałam z nią walczyć, ta część mnie (która była manifestacją mojego wewnętrznego dziecka), spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i spytała ,,Dlaczego to robisz?”. To było mocno poruszające doświadczenie.

Teraz czuję wdzięczność. Za te doświadczenia i mądrość jaka wraz z nimi zawitała do mojego życia. Przez ostatni rok pracy nad lękiem udało mi się zrobić ogromne postępy. Mój stosunek do emocji uległ całkowitej zmianie, a pomaga mi w tym także technika uwalniania Davida Hawkinsa. W zasadzie jest ona dużo prostsza niż karmienie demonów, ale karmienie demonów na pewno pomaga okiełznać strach przed ,,mroczną stroną duchowości” ;).

Wszystko o czym piszę w tym artykule to moje doświadczenie, którym dzielę się z Tobą. Nie bój się demonów, podejdź do nich z ciekawością i zobacz jaki potencjał się kryje tam, gdzie do tej pory być może bałeś się zajrzeć. 

gleboka swiadomosc grupa
Poziel się swoimi doświadczeniami!
Next Post

Olej konopny - najzdrowszy dla człowieka olej roślinny! Właściwości i stosowanie, najważniejsze fakty

Tłuszcze stanowią drugą, zaraz po białkach, najważniejszą substancję budulcową. 15% wagi ciała mężczyzn (średnio) stanowią tłuszcze. U kobiet średnio jest to 20%. To bardzo ważne, aby dostarczać do organizmu odpowiedni rodzaj tłuszczów. Olej konopny (tłoczony z nasion) okazuje się być jednym z najlepszych wyborów po jakie tylko może sięgnąć człowiek.  […]
olej konopny omega 3 superfood (1)

Zapisz się do newslettera!